Andrzej G+: Muszę - złe słowo - trzeba/należy/.... się z Tobą Marku zgodzić, niektóre zmiany przestrzenne zachodzą w naszym otoczeniu i ich nie sposób później zewidencjonować. Mapa rastrowa daje możliwość w takich wypadkach. Ja niestety na przykładzie Pszczyny zetknąłem się z tym, że są na niej zaznaczone budynki, które zniknęły z powierzchni ziemi w czasie wojny (tej II światowej) lub tuż po niej. Budynku nie ma, i raczej nie było w chwili tworzenia mapy, ale na mapie do dziś je można znaleźć. To czasem powoduje (przynajmniej u mnie) zamieszanie. W swoim mieście jestem w stanie sobie sprawdzić, że ten lub tamten obiekt to jednak nie ten tylko ten kolejny lub jeszcze dalszy, i nie przypiszę go błędnie, ale gdyby to samo miałem zrobić dla obcego mi miejsca i to po jakimś jeszcze czasie od wykonania zdjęcia, to pewnie nieźle bym się natrudził by jak piszesz znaleźć potwierdzenie lub zaprzeczenie na lokalnych stronach.